środa, 28 marca 2012

pierdolnik

Znacie słowo 'pierdolnik'? Ja ostatnio usłyszałam z ust moich 2 koleżanek i tak zostało. 
Mój pokój to chwilowo tak pierdolnik. Walizka, torba, poduszki, ciuchy. Wszystko leży. Muszę się tym zająć. Now. Mam jakąś godzinkę, później prysznic i już chyba w łóżku szybko przemyśleć jutrzejsze zajęcia, bo wstyd się przyznać, ale coraz mniej się na nie przygotowuję. Pewnie kwestia już mini doświadczenia, tego że znam studentów, że materiałów mam skserowaną całą wuchtę.*

* wuchta: ostatnio szukając materiałów w centrum informacji turystycznej, na jednej z map znalazłam listę słówek z gwary i na niej m.in. wuchtę ;)

obiecanki cacanki

Dzisiaj dzień z Inferno, którego nie przeczytałam. Zaspałam. Dokładnie za 2 minuty odjedzie pociąg, tyle że beze mnie. Pojadę po 9. Ominie mnie cały jeden wykład.
Wyjazd do Sztokholmu obfitujący w nowe wrażenia, spostrzeżenia i doświadczenia. O tym później. Wstaję- herbata, prysznic, rozpakowanie torby.

czwartek, 22 marca 2012

jobbbbbbbbb

M postanowił się spotkać. Więc dostałam 'wypłatę', idealny zastrzyk gotówki przed jutrzejszym wylotem. Dużo nie dużo, ale zawsze już na jakiś lewy wydatek będzie, np. jednego buta.
W planach: jedzenie kanellbullarówo codziennie, moje ukochane lody na Starówce w Sztokholmie albo w wersji  0,5 l w domu, cydrrrrrrrrrr codziennie! :)
A na liście zakupowej oprócz wspomnianych butów, moje czasopismo językowe i książka do mgr.

środa, 21 marca 2012

energia

Spontaniczna decyzja pt wyjazd do Trójmiasta była strzałem w 10!
W Gdańsku byłam jakieś 7 czy 8 lat temu, zimą, na 2 czy 3 dni. Nad polskim morzem bywam właściwie rzadko. Nie lubię wczasów pt cała Wielkopolska jest w Mielnie. A etn wyjazd naładował mnie jakąś pozytywną energią. Słońce budziło mnie każdego dnia, i aż sama, o dziwo, budziłam się np po 7 czy po 8. Jednego dnia nawet po 6! Chciało mi się. Ostatni dzień - te godziny na plaży w Jelitkowie były cudowne. Wolność, beztroska, zero zmartwień i niewiele myśli w głowie. Czyli chill, albo relaks.
Ale od powrotu czas gna jak szalony, dlatego czasu nie miałam, żeby tutaj zajrzeć. Ktoś czekał?

niedziela, 11 marca 2012

3miasto

Wyjeżdżam. Zostawiam wszystko (wysprzątany pokój, odesłaną do Szwedki pracę mgr i milion zadań domowych do zrobienia) na 5 dni. 
Wstaję skoro świt- o 3. Więc właściwie w środku nocy. 
A dopiero się pakuję.
Będę opiekunem wycieczki - 12 studentów koła naukowego. 
Szczęście głupiego. Bo uniwerek zwróci mi kasę za ten wyjazd. Głupotą byłoby nie skorzystać. Dowiedziałam się i zdecydowałam dokładnie w poniedziałek. :)

sobota, 10 marca 2012

akcja: dokopać się

Powoli, powoli dokopuję się. Kryzys miałam w środę, kiedy to pewna, że koszulka leży na podłodze, nie mogłam jej znaleźć. A wiedziałam dokładnie gdzie powinna była leżeć. 
Więc dzisiaj od rana właściwie segreguję notatki (wydrukowałam jakieś 3 kg nowych), układam, sortuję, dokopuję się. Wciąż podłoga pełna, ale są prześwity. A to dobry znak.
Zafundowałam sobie piwo. Chodzę nabuzowana niczym nie wiem co. Ale nabuzowana. Piwo nie pomaga. Usypia niestety. I nie zabija zapachu czosnku wydobywającego się z mojej paszczy (grzanki serowo- czosnkowo-prowansalskie + Kuba (takiego męża chcę - błyskotliwego, z dużym dystansem, z milionem żartów)+ Xfactor ).

piątek, 9 marca 2012

to-do-lists

Nowy rok, nowa praktyka.
To-do-lists.
Licząc, że styczniowa składała się z 4 punktów (z czego jeden miał odbyć się 8razy, czyli jakby 11 pkt razem), a wykonałam dwa punkty, to wynik kiepski..
Na luty zaplanowałam więcej i wyszło zdecydowanie lepiej.
Była zaplanowana IKEA, był zaplanowany balet w operze, było w planach kino, były w planach mejle (np do W, którego znam jeszcze z wymiany do Greifswaldu, i do A, którą znam z wymiany do Goeteborga), był w planach zakup pokrowca do aparatu (wkurzam się, bo ktoś mi niedawno powiedział, że reklamują nowe NIKONY, dzięki Bogu nie oglądam tv, dzisiaj przypadkowo fragment reklamy zobaczyłam, dobrze, że fragment, inaczej być może plułabym sobie właśnie w twarz.), w planach był zakup kosmetyków (taaak, pokusiło mnie i kupiłam tusz do rzęs za 140 zł, zdecydowanie jedna z głupszych decyzji tego roku, najgłupsza decyzja lutego), więc sporo załatwione. Nadprogramowo za to odkryłam dwie fajne bardzo kawiarnie! :)) (mimo że od stycznia na liście twardo napisane mam 'muffinkowa kawiarnia')
Sporo wciąż nie. Więc planuję właśnie, mimo że to już połowa prawie marca.