Czuję się nędznie, kiedy jedyną pociechą na moje psujące się wszystko, w tym samopoczucie, samoocenę i humor, jest piwo.
Komputer doprowadza mnie do szału. Internet, który działa, kiedy chce. Komórka, która trzyma baterię jakieś 16 godzin.
Szlag jasny mnie trafi.
piątek, 4 maja 2012
czwartek, 3 maja 2012
somliga går med trasiga skor
Tak się złożyło, że jakoś trudne tematy ostatnio przetrawiam.
W związku z pracą mgr, a bliżej tym, że piszę ją po szwedzku i na temat związany ze Szwecją, dokładniej polityką integracyjną i imigrantami, natknęłam się na zagadnienie hedersmord, czyli zabójstwa w obronie honoru rodziców. Wiki ma hasło: zabójstwo honorowe.
Naczytałam się w ostatnich dniach tyle na ten temat, że trawić będę do przyszłego tygodnia albo miesiąca.
Trudny temat. Nie wiem, na ile w polskich mediach i internecie poczytać na ten temat można. W Szwecji od kilku lat coraz głośniej. Coraz więcej. Skutki i tak marne.
Chodzi o zabójstwa dokonywane na dziewczynach, młodych kobietach, które zgodnie z kulturą, w jakiej się urodziły, albo w jakiej wychowani zostali jej rodzice, zabrudziły honor rodziny. Zabójstw tych dokonują inni członkowie rodziny. Dla dobra reszty ich członków. Bo rodzina w ten sposób odzyskuje honor.
Zabójstw tych dokonują na ogół mężczyźni.
W Szwecji głośno zrobiło się o tym jeszcze przed 2000, kiedy 19letnia Pela zastrzelona została przez braci ojca, którzy zostali skazania na dożywocie w Szwecji. Parę lat później jej ociec przyznał się, że to on trzymał pistolet i zastrzelił swoją córkę podczas ich wizyty w ich ojczyźnie.
Fadime parę miesięcy przed swoją śmiercią wygłaszała mowę w szwedzkim rządzie. Opowiadała historię swojego życia. O życiu między dwoma światami. Tym w domu - ciągłymi kontrolami ze strony męskich członków rodziny, zakazami spotykania się ze szwedzkimi znajomymi, przymusu wybierania drogi, która została już dla niej wybrana a życiem w szwedzkim społeczeństwie dążącym do indywidualizmu. Wybór między rodziną a wolnością. Wybierając wolność wybrała śmierć z rąk własnego ojca.
Po tych dwóch głośnych sprawach, które wstrząsnęły Szwecją, rodziny nabrały rozumu. Zaczęły wywierać presję na swoich córkach, siostrach. Nakłaniać je do popełnienia samobójstwa. Lub często zabijając je tak, żeby wyglądało to na samobójstwo. Często chodzi o upadki z balkonów. Stąd nazwa tych dziewczyn: balkongflickor.
Temat chyba zupełnie nieznany w Polsce.
Wstrząsający.
Słuchałam programów radiowych, czytałam milion artykułów na temat morderstw tego typu. Na temat przemocy i nacisku ze strony rodziców. Poczytałam wywiady czy wypowiedzi dziewczyn, które wychowały się w kulturach, gdzie rodzina i honor to dobro najwyższe.
Często tłumaczą, że ich ojcowie przestają czuć się mężczyznami po tym, jak przyjeżdżają do Szwecji. Nie mogą kontrolować swoich kobiet. Nie mają nad nimi władzy. Tak bierze się frustracja i chęć odzyskania tej kontroli przez wydawanie zakazów. A dzieci, imigranci drugiej generacji, czują się gdzieś pomiędzy. Z jednej strony cenią i rozumieją tradycje rodzinne, a z drugiej czują się bardziej szwedzko. Często wychowani lub nawet urodzeni w Szwecji, mówią płynnie po szwedzku, uważają Szwecję za swoją ojczyznę, chodzą do szwedzkich szkół, mają szwedzkich przyjaciół, chcą żyć po szwedzku. Choćby rozmowa ze szwedzkim kolegą może być pretekstem do kolejnych zakazów, do nagabywań do samobójstwa.
Tydzień temu, trochę ponad, znów została zamordowana dziewczyna. W dniu swoich 19stych urodzin. Zginęła z rąk swojego 16letniego brata.
Musiałam o tym napisać. Żeby móc myśleć o czymś innym.
Dodatkowo obejrzałam film, który przegapiłam na tygodniu filmowym w mojej katedrze. Zozo. Wspominałam. A i tu temat nie taki lekki. Ciężki znów. O chłopcu, który traci w Libanie wszystko, bo swoją rodzinę i dostaje się do Szwecji. O wspomnieniach, które go gonią każdego dnia. O bombach. O ojczyźnie.
Za dużo za ciężkich tematów. Czasem niewiedza jest lepsza. Nieświadomość.
W związku z pracą mgr, a bliżej tym, że piszę ją po szwedzku i na temat związany ze Szwecją, dokładniej polityką integracyjną i imigrantami, natknęłam się na zagadnienie hedersmord, czyli zabójstwa w obronie honoru rodziców. Wiki ma hasło: zabójstwo honorowe.
Naczytałam się w ostatnich dniach tyle na ten temat, że trawić będę do przyszłego tygodnia albo miesiąca.
Trudny temat. Nie wiem, na ile w polskich mediach i internecie poczytać na ten temat można. W Szwecji od kilku lat coraz głośniej. Coraz więcej. Skutki i tak marne.
Chodzi o zabójstwa dokonywane na dziewczynach, młodych kobietach, które zgodnie z kulturą, w jakiej się urodziły, albo w jakiej wychowani zostali jej rodzice, zabrudziły honor rodziny. Zabójstw tych dokonują inni członkowie rodziny. Dla dobra reszty ich członków. Bo rodzina w ten sposób odzyskuje honor.
Zabójstw tych dokonują na ogół mężczyźni.
W Szwecji głośno zrobiło się o tym jeszcze przed 2000, kiedy 19letnia Pela zastrzelona została przez braci ojca, którzy zostali skazania na dożywocie w Szwecji. Parę lat później jej ociec przyznał się, że to on trzymał pistolet i zastrzelił swoją córkę podczas ich wizyty w ich ojczyźnie.
Fadime parę miesięcy przed swoją śmiercią wygłaszała mowę w szwedzkim rządzie. Opowiadała historię swojego życia. O życiu między dwoma światami. Tym w domu - ciągłymi kontrolami ze strony męskich członków rodziny, zakazami spotykania się ze szwedzkimi znajomymi, przymusu wybierania drogi, która została już dla niej wybrana a życiem w szwedzkim społeczeństwie dążącym do indywidualizmu. Wybór między rodziną a wolnością. Wybierając wolność wybrała śmierć z rąk własnego ojca.
Po tych dwóch głośnych sprawach, które wstrząsnęły Szwecją, rodziny nabrały rozumu. Zaczęły wywierać presję na swoich córkach, siostrach. Nakłaniać je do popełnienia samobójstwa. Lub często zabijając je tak, żeby wyglądało to na samobójstwo. Często chodzi o upadki z balkonów. Stąd nazwa tych dziewczyn: balkongflickor.
Temat chyba zupełnie nieznany w Polsce.
Wstrząsający.
Słuchałam programów radiowych, czytałam milion artykułów na temat morderstw tego typu. Na temat przemocy i nacisku ze strony rodziców. Poczytałam wywiady czy wypowiedzi dziewczyn, które wychowały się w kulturach, gdzie rodzina i honor to dobro najwyższe.
Często tłumaczą, że ich ojcowie przestają czuć się mężczyznami po tym, jak przyjeżdżają do Szwecji. Nie mogą kontrolować swoich kobiet. Nie mają nad nimi władzy. Tak bierze się frustracja i chęć odzyskania tej kontroli przez wydawanie zakazów. A dzieci, imigranci drugiej generacji, czują się gdzieś pomiędzy. Z jednej strony cenią i rozumieją tradycje rodzinne, a z drugiej czują się bardziej szwedzko. Często wychowani lub nawet urodzeni w Szwecji, mówią płynnie po szwedzku, uważają Szwecję za swoją ojczyznę, chodzą do szwedzkich szkół, mają szwedzkich przyjaciół, chcą żyć po szwedzku. Choćby rozmowa ze szwedzkim kolegą może być pretekstem do kolejnych zakazów, do nagabywań do samobójstwa.
Tydzień temu, trochę ponad, znów została zamordowana dziewczyna. W dniu swoich 19stych urodzin. Zginęła z rąk swojego 16letniego brata.
Musiałam o tym napisać. Żeby móc myśleć o czymś innym.
Dodatkowo obejrzałam film, który przegapiłam na tygodniu filmowym w mojej katedrze. Zozo. Wspominałam. A i tu temat nie taki lekki. Ciężki znów. O chłopcu, który traci w Libanie wszystko, bo swoją rodzinę i dostaje się do Szwecji. O wspomnieniach, które go gonią każdego dnia. O bombach. O ojczyźnie.
Za dużo za ciężkich tematów. Czasem niewiedza jest lepsza. Nieświadomość.
wakacje
chciałabym wyjechać na wakacje. takie, którymi się brzydzę, a za którymi tęsknię - słońce, piasek i głównie leżenie na plaży.
od zawsze spędzam wakacje, jeżeli wyjeżdżam, to aktywniej i nie pozwalam sobie albo nawet nie mam możliwości leżenia na plaży.
fakt też, że od 2 lat wakacji w wakacje nie miałam.
w ubiegłym roku wakacji nie miałam, bo wróciłam świeżo z wakacji 10miesięcznych, a 2 lata wstecz wakacji nie miałam, bo wybierałam się na 10miesięczne wakacje.. w opinii taty. i po części mojej. (zgadzam się z tą o wakacjach po powrocie- że wakacje to miałam tam, ale przed wyjazdem nie wiedziałam co mnie czeka)
w tym roku chciałabym w wakacje wybrać się do szwecji, ale chciałabym też coś ciepłego i beztroskiego.
tylko z kim ja wyjadę? i kiedy mam to planować, kiedy moja obrona jest tak niepewna?
środa, 2 maja 2012
bez trosk?
Przez chwilę zapomniałam się. Zupełnie. W głowie pustka. Dająca ulgę i wytchnienie. Nagle zapomniałam, że za tydzień będę prowadzić zajęcia, że mgr na karku, że w weekend mam zjazd na podyplomówce, że to nie są wakacje.. W głowie tylko miałam piękną pogodę i słońce święcące mi prosto w twarz.
I pomyślałam sobie, że chyba właśnie dlatego było mi tak dobrze w Szwecji - bo miałam mniej zmartwień. Szwecja to była beztroska. Piękne uczucie. Piękne chwile.
Oby więcej takich tutaj.
I pomyślałam sobie, że chyba właśnie dlatego było mi tak dobrze w Szwecji - bo miałam mniej zmartwień. Szwecja to była beztroska. Piękne uczucie. Piękne chwile.
Oby więcej takich tutaj.
wtorek, 1 maja 2012
majówka
Najdłuższa majówka życia przechodzi mi koła nosa.
Chyba przestaję lubić promotorkę. Może jednak powinnam jej podziękować za opaleniznę, którą jej zawdzięczam? Wstrzymam się z dziękowaniem, a pozostanę przy nielubieniu.
Doczekałam się piwa.
tik
Spędziłam 13 rundek przy komputerze dzisiaj, czyli jakieś 11-12 godzin.
(Zaznaczam jednak, że przerwę dłuższą zrobiłam sobie jedynie po godz. 20 - wzięłam
prysznic (aż kleiłam się od balsamu do opalania) i pojechałam do sklepu
zrobić zapasy na jutro, jogurty naturalne, woda, chipsy i lody.)
Z laptopem na kolanach, na balkonie, w słońcu.
Tłumacząc 7stronnicowy tekst dla M przed południem i pisząc mgr od popołudnia do teraz.
Bo wysłałam ją promotorce jakieś 7 min temu.
Wyszło 14 stron, ale nadal nie opracowałam jednego punktu. W sumie mgr liczy zatem ponad 40 stron, nie jest źle, ale jest dość nieproporcjonalnie - pierwszy rozdział ma 30 stron, ten 15..
Mam dużą ochotę na piwo. Na przerwę. Na coś spontanicznego. Na nowych ludzi. Na innych ludzi. Na spontanicznych ludzi. (Mój kontakt ogranicza się do 3 osób (fakt, że kontakt dość częsty, szczery i silny?) i chyba stwierdzam, że to za mało. Bo chciałabym znajomych. Do pogadania o dupie maryni. Nie o problemach, nie użalać się, nie narzekać na los singla, na to że gdzie są faceci, aaa, zostanę starą panną. Czas wyjechać?)
Ale nie mogę.
Jutro zabieram się za lekturę. I myślę, że będzie to po raz trzeci Svenhammed Becevica. Tik tik tik. Czasu mało, roboty dużo. A już maj przyszedł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)